sobota, 2 sierpnia 2014

Chapter 9.

NOWA POSTAĆ ! 

   William Duncan ( 26lat. )
  
 Spędził 3 lata w więzieniu za
usiłowanie zabójstwa i liczne rozboje.
Właśnie wyszedł z więzienia na warunkowym.
Jest szefem Maxa, próbuje zniszczyć Harrego,
który dawno temu ukradł mu dziewczynę, Holly.

______________________________________________



- Dobra. - biegiem ruszyłam do drzwi żeby uciec, kiedy byłam już za domem Harrego drogę na skróty przez las ktoś mi zatarasował.
- Dziewczyna Stylesa. Nie sądziłem, że sama do mnie wpadniesz..

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

- Zostaw mnie. Nie chce mieć z nim nic do czynienia.
- Znowu zaczyna ? - powiedział dziwnym tonem.
- Ale co zaczyna ? - zapytałam zaciekawiona nagłą zmianą zachowania mężczyzny.
- Pójdźmy gdzieś indziej tutaj zaraz Harry może nas znaleźć.
- Znasz go ? 
- Tak ale rusz się. Tu za rogiem jest mała kawiarenka. Wejdziemy do niej ? 
- Oczywiście 

- Sam !   .. Sam !  - usłyszeliśmy głos wołającego moje imię Stylesa.
- Chyba się przejął, że mnie nie ma - powiedziałam, a wtedy nieznajomy pośpiesznie złapał mnie za nadgarstek i pociągnął w głąb lasu.
- Wybacz, ale musimy szybko się stąd zmyć, a to jest świetna droga na skróty.
- No dobrze.

Po kilku minutach szybkiego biegu dotarliśmy na miejsce. Weszliśmy zapleczem, wszyscy pracownicy uciekali od mężczyzny i patrzyli na mnie ze współczuciem, nikt nie miał pretensji do nas za wkroczenie do lokalu wejściem wyłącznie dla personelu. Dziwne.
- Chodź tutaj. - wybrał miejsce oddalone od okien i takie, gdzie zbyt dużo ludzi się nie kręciło.
Usiedliśmy.  
- Chcesz coś do picia ?
- Poproszę herbatę. 
- Halo ! Dwie herbaty tutaj ! - krzyknął jakby był właścicielem, albo było mu wszystko wolno. 
Chwile wystarczyła na to aby kelner wyleciał z napojami i postawił je na stoliku.
- Jesteś Sam, tak ? 
- Tak, a ty kim właściwie jesteś ? - spytałam z lekkim zawahaniem.
- Mam na imię William, ale ty możesz mówić mi Will.
- Dobrze Will, ale co miałeś na myśli mówiąc mi o tym, że Harry znowu coś zaczyna i skąd go w ogóle znasz ? A i co robiłeś za jego domem ? 
- Dużo tych pytań. Od czego tu zacząć - podrapał się lekko po głowie. - Więc .. tylko się nie przestrasz. Spróbuje być z tobą szczery. Obiecasz, że się mnie nie przestraszysz ? - O co może mu chodzić ? No nic, zaraz się dowiem.
- Obiecuję. - powiedziałam z małym zawahaniem.
- Właśnie wyszedłem z więzienia, teraz jestem na warunkowym. Dali mi tylko 6 lat, bo nie byłem nigdy karany, ale za moje dobre sprawowanie skrócili mi kare o 3 lata. Oczywiście jak znowu coś zmajstruje to wsadzą mnie po raz kolejny.
- Za co siedziałeś ? - szczęka mi opadła. Co taki miły gość jak ona mógł zrobić i do tego nie ukrywam, że jest bardzo przystojny.
- A no wiesz .. Okradłem ze trzy, cztery sklepy, biłem się z milion razy i usiłowałem zabić jednego typa - głośno przełknęłam herbatę. - .. ale moja laska wezwała gliny. To znaczy wtedy to już była jego laska, odebrał mi ją, więc ja chciałem odebrać mu życie. Holly była dla mnie serduszkiem. Jedynym co kochałem, a on ją uwiódł. Do dzisiaj mu tego nie zapomniałem. - mówiąc to wydawał się być na prawde smutny. Widać było, że bardzo kochał tą Holly.
- Patrz, mam nawet jej zdjęcie. Nie zwracaj uwagi na tatuaże i kolczyki, tym wyglądem w ogóle nie przypominała siebie, ale go lubiła, ja zresztą też. Próbowała się do mnie dopasować, lecz w środku była krucha i bezbronna, ty też mi się taka wydajesz, dlatego przestrzegam Cię przed tym facetem.
 - Śliczna jest. Ale kto jest tym facetem ? 
- To Harry.
- Jak to Harry ?! Próbowałeś go zabić ?!
- Przecież słyszałaś całą historie i to winny jestem ja ? 
- Przepraszam, poniosło mnie. Sama nie wiem czemu tak zareagowałam.
- Bo Ciebie też już omamił.
- Lepiej odpowiedz mi na resztę pytań. - powiedziałam stanowczo gotowa na kolejne słowa Willa.
- Znam Harrego właśnie przez ten incydent z moją .. naszą byłą, a pod jego domem byłem, bo chciałem Cię ostrzec i obić mu mordę za to co robił Holly, kiedy ja siedziałem w pierdlu.
- Co jej robił ? 
- Bił ją. Powiedział mi o tym mój przyjaciel Max.
- Max ? White ?
- Tak, przepraszam Cię za niego już o wszystkim wiem, to jest idiota i już za to oberwał. 
- Jak masz właściwie na nazwisko ? - wszystko składało mi się do kupy kiedy usłyszałam o Maxie i o przyjaciołach i to pewnie on jest tym całym Duncanem o którym gadał Zayn z Harrym w salonie.
- Duncan.
- O Jezu. - z kim ja gadam ? Z gościem  który rzekomo chce mi coś zrobić ?
- Tylko się nie bój, ja tu jestem tylko żeby ci pomóc.
- Nie boje się. Co masz na policzku ? - lekko go dotknęłam.
- Biłem się dzisiaj w nocy z Harrym. Powiedział mi, że jesteś jego własnością i będzie z tobą robił to co chce, kiedy chce i może nawet to co Holly i nie wytrzymałem. Przyłożyłem mu pierwszy, a ty przypominasz mi ją, musiałem Cię bronić. Max opowiadał mi jaka nieprzystępna jesteś, jaka miła i mądra. Kobieta idealna.
- Ehmm... dziękuje. Chyba będę musiała już lecieć. 
- Wiem, że to dla ciebie za dużo informacji jak na jeden raz więc pozwól, że odwiozę cię do domu.
- Nie, wolę się przejść.
- Harry może cię zobaczyć. Lepiej będzie jak odprowadzę cię pod same drzwi.
- Masz racje dziękuje.



***


- Dziękuje, że mnie przywiozłeś. 
- Leć już do domu. 
- Spotkamy się jeszcze Will ?
- Z największą przyjemnością - uśmiechnął się, nareszcie. Miał taki piękny uśmiech, że aż coś we mnie zadrżało. Od razu mi się spodobał, no i nie był taki jak Harry.
- O wilku mowa. Co ty tu robisz ?! - zapytałam go zaraz po wejściu do mojego pokoju.
- Kevin mnie wpuścił. Z kim ty przyjechałaś ?!
- Co ci do tego ?
- To jest Duncan ! Przecież podsłuchałaś moją rozmowę z Zaynem. Powinnaś wiedzieć !
- To jest Will ! I powiedział mi prawdę o tobie ! Wynoś się stąd ! 
- I ty mu wierzysz ?!
- Tak 
- Kurwa Sam ja zaraz wyjdę tutaj z siebie !
- No i dobrze ! Może inny ty będzie o wiele mądrzejszy ! - podszedł do mnie i złapał za nadgarstki przyciskając do drzwi szafy. Jak ja tego nienawidzę !
- Nie łap mnie za słowa !
- A ty mnie tak nie łap ! - wskazałam na nadgarstki.
- Nie podnoś na mnie głosu ! - bardziej je ścisną.
- Zaraz zacznę krzyczeć !
- Wiesz co ? Spadam, a ty sobie wierz temu rozjebanemu gnojowi.
- I tu nie wracaj. 
- Nie wrócę. 
Puścił mnie i wyszedł z pokoju lekko trzaskając drzwiami. Kłótnia jak u jakiegoś małżeństwa. 
Po chwili zaczęłam żałować swoich słów, a to jak się całowaliśmy ? To nic dla mnie nie znaczy ? Tyle wydarzeń wciągu jednego dnia ? Zdecydowanie za dużo. 
Zerknęłam na zegarek. 16:12 Stwierdziłam, że na jutro muszę mieć zrobione lekcje po czym jak najszybciej zabrałam się za nie.


** next day **


Pojechałam autobusem do szkoły. Tym razem zdążyłam idealnie na lekcje. 
Usiadłam w ławce na końcu sali tam gdzie siedziałam z Perrie, ale jej nie było. Bałam się chodzić po szkole sama. Modliłam się żeby przyszła i zaraz rozległo się pukanie i do klasy weszła białowłosa przyjaciółka. Nie odezwała się ani słowem tylko usiadła koło mnie.
- Cześć - przywitałam się.
- Jak możesz ? - szepnęła.
- Nie mogę się z tobą witać ?
- Mówię o Harrym. Zraniłaś go.
- A on ranił mnie i to dosłownie.
- Czy panna Sam chciałaby kontynuować moją lekcję ? - odezwała się oburzona nauczycielka.
- Nie. Przepraszam. 
- Wpadniesz dzisiaj na imprezę ? - zapytała dalej Pezz
- A gdzie jest ? 
- W ' dark side '.
- Ale to brzmi groźnie.
- Nie pękaj
- Ale umówiłam się już z kimś innym .. - odparłam.
- Z Duncanem.
- Wiesz.. on też ma imię.
- Jakie ? - zapytała sarkastycznie.
- William .. Will
- Dobra to nie przychodź, ale ma być grubo.
- Edwards ! Turner ! Wynocha z klasy !
- Przepraszamy - szybko odparłam, żeby załagodzić sytuację.
- Wyjdźcie !
- Dobra chodźmy, już nie wymięknie.
Spakowałam swoje rzeczy i czym prędzej wyszłam z klasy. 


O godzinie 15.30 wyszłam ze szkoły, miałam dzisiaj siedem lekcji, straszna harówa, ale w sumie to z jednej zostałam wyrzucona. 
Na lunchu nie gadałam z Harrym, ani nikim z jego paczki. Jedyne z kim zamieniłam kilka zdań to tylko z Dan i Liamem bo tylko oni nie mieli do mnie pretensji o to, że rozmawiałam z Willem.
 Idąc w stronę parkingu obok szkoły okręciłam się i zobaczyłam gapiącego się na mnie Harrego. Dosłownie czułam na sobie jego spojrzenie. 
Z jednego z samochodów wyszedł Will. 
- Witaj.
- Hej - przytulił mnie po czym otwarł drzwi swojego auta.

** Harry's pov. **

Gdy zobaczyłem jak się do niej mizia to miałem ochotę mu przyjebać. Dobrze wiem czemu to robi, tylko dlatego, że kiedyś Holly wybrała mnie, ale to dlatego, że przy mnie czuła się bezpieczna, a tak to ją woził po komisariatach jak coś zbroił. Nie kochałem jej, ale było mi z nią dobrze. Była niesamowitą laską i dobrze było się z nią pokazać na mieście, ale kiedy próbował ją zabić. Przegiął. Pomimo tej wczorajszej kłótni z Sam powinienem ją chronić, ale .. nie wiem co mam robić, Holly też próbowałem przed nim ratować i jak wyszło ? Dupowato, prawie ją zabił. Kurwa ..




 

piątek, 30 maja 2014

Chapter 8.

- Na twoim miejscu uważałbym teraz na Sam, smutno by było gdyby coś jej się stało, nie ? - zaśmiał się szyderczo. Czym prędzej poszedłem do samochodu. Kurwa jak ten idiota jej coś zrobi to go zabije.


_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Wszedłem do samochodu i złapałem rękę wystraszonej Sam. 
- Wszystko dobrze ?
- Tak. Tylko się trochę bałam. Dziękuję, że znowu mi pomogłeś.
- A ja chciałem Cię przeprosić, że Cię tu w ogóle przyprowadziłem, ale chłopaki nas zapraszali i nie umiałem odmówić. - przez chwile sam nie dowierzałem temu co właśnie wyszło z moich ust. Przeprosiny. Pierwszy raz w życie kogoś przeprosiłem. Co się ze mną dzieje ?
- Wszystko w porządku. Możemy już stąd jechać ?
- Pewnie. Możemy do mnie ?  
- Obojętnie, żeby tylko z dala od tego miejsca. 




      ** Sam pov. ** 

Jadą samochodem myślałam i myślałam. Przeprosił mnie, ale z drugiej strony miał powód, przez niego ten cyrk z Maxem. Ehh.. Właściwie to powinnam zacząć unikać Harrego. Niewiem czy się o mnie stara czy też robi to tylko dlatego żeby mnie zaliczyć. 
- Jesteśmy. - z przemyśleń wyrwał mnie głos chłopaka, zerknęłam w lewo i ujrzałam przepiękny dom na tej samej ulicy na której byłam wcześniej z bratem odwożąc Nialla i Harrego. Jednak to nie był ten sam dom, tamten był pewnie blondyna. Gdy wyszłam z samochodu przy pomocy dżentelmena w lokach obejrzałam się na prawo zobaczyłam pięć podobnych do siebie bogatych domów. Każdy z nich ma osobny pałac ? Gdzie na takiej ulicy takie domy ? Przecież nie są biznesmenami, skąd mają tyle pieniędzy ? Pytania dosłownie zalewały moją głowę co chyba wyczuł Harry bo zaraz podszedł do mnie i po kolei mówił kto gdzie mieszka.
- Tam mieszka Niall. pamiętasz ? Twój brat nas do niego raz podwiózł. - wskazał palcem na prawo.
- Tak. Pamiętam.
- Louis zaraz obok mojego domu na lewo,  Zayn na przeciwko, a Liam na prawo od niego.
- Piękne te domy. Twój też.
- Dziękuje 
- Skąd mieliście na nie pieniądze ? Wyglądają na bardzo bogate.
- Wejdźmy do środka. - złapał moją rękę i ciągnął w kierunku drzwi wejściowych.
- Ale Harry, przecież zadałam ci pytanie. - Szybko otworzył drzwi i popchnął mnie lekko do środka.
- Idź do góry i korytarzem cały czas prosto i jest łazienka, ja tylko wjade autem do garażu. 
- Harry no ..
- Rób co mówie 
Zezłoszczona rozkazem poszłam na góre. Ile tu drzwi, a jakie bogate. Skąd ma tyle kasy ? Może rodziców ma bogatych. Możliwe, ale jeszcze to z niego wyciągne. 
Weszłam do łazienki, nie dowierzałam własnym oczom. Jak można żyć w takim luksusie ? No jak ? Wielka okrągła wanna na środku pomieszczenia, zaraz obok drzwi dwie umywalki przypominające wyglądem szklane miski. Popatrzyłam na prawo gdzie zobaczyłam toalete, a na lewo duży prysznic. Gdzie tu się wykąpać ? Pierwszy raz mam doczynienia z takim bogactwem. 
Postanowiłam skorzystać z okazji i zrelaksować się w wannie. 
Po dłuższej chwili wyszłam z łazienki ubrana w ciuchy które leżały na blacie z dopiskiem ' Będziesz wyglądać świetnie x ' Jeżeli tym świetnie można nazwać za wielkie spadające męskie spodnie od piżamy i koszule od kąpletu. Wyglądałam jak gruby wieloryb. 
- Harry ? - zapytałam stojąc sama na korytarzu otoczona drzwiami. Co mam robić ? 
- Tak ? - wyszedł pośpiesznie z pomieszczenia obok łazienki. - wow. Wiedziałem, że będzie pięknie. - powiedział mierząc mnie.
- Wcale nie, wyglądam jak wieloryb.
- Nawet nie wiesz jaki piękny wieloryb.
- Przestań
- Dobra. Chodź tutaj. - wskazał palcem drzwi na lewo od łazienki. - Do mojej sypialni, pewnie nie chcesz, żebym spał z tobą to położe się na podłoge.
- Nie, przecież będzie ci nie wygodnie.
- Wiedząc, że jesteś obok mnie i zasypiasz w moim łóżku nie może mi być nie wygodnie.
- Harry przestań zgrywać romantyka -odpowiedziałam siadając na łóżku.
- Idź spać. Dobranoc. 
- Gdzie idziesz ? - spytałam kiedy Harry opuszczał pokój.
- Załatwić jeszcze kilka spraw. 
- Jakich ? O pierwszej w nocy ? 
- Nie ważne. Śpij
- Harry ..
- Idź spać. - dosłownie rozkazał i wyszedł z pokoju i jak przypuszczałam również z domu.

***

Obudziłam się i lekko przekręciłam głowę na lewo sprawdzając która godzina na zegarku, ale bardziej w oczy rzucił mi się Harry szukający zapewne ubrania w swojej szafie. Miał na sobie tylko spodenki więc szybko dostrzegłam jego siniaki na plecach, a kiedy się okręcił, również na klacie. Przestraszyłam się, może był gdzieś wczoraj i ktoś go zaatakował, ale przecież Harry, by go zabił. Wszyscy w Holmes Chapel bali się go, więc co się stało ? A jak miał wypadek ? Gwałtownie wstałam co wystraszyło też chłopaka ubierającego czarny T-shirt.
- Co się stało Sam ? - podbiegł do mnie i uklęknął na podłodze przed łóżkiem.
- Harry ? 
- Tak ?
- Powiesz mi gdzie wczoraj byłeś ? 
- Jesteś głodna ? Zrobiłem zapiekankę - postanowiłam więcej go nie wypytywać, jakby chciał to by mi powiedział. Spuściłam zatem głowe.
- Tak.
- Chodźmy na dół.
Zeszliśmy na dół, a tam czekała na nas niespodzianka.
- Harry musimy jechać ! Szybko ! - krzyczał złowrogo Zayn.
- Dokąd ? 
- Jak kurwa dokąd ?! Duncan się dowiedział, że ona u ciebie spała, krążył tu w nocy koło domu.
- Czego on do chuja chce ?!
- O co chodzi ? - zapytałam wystraszona krzykami, w ogóle nie w temacie.
- Sam idź do kuchni zjeść ! - poszłam pośpiesznie, ale usiadłam się w jadalni jak najbliżej drzwi, żeby słyszeć o czym rozmawiają. 

- Musimy go załatwić. Harry on jest niebezpieczny, może i dzisiaj w nocy z nim wygrałeś, ale on chce się zemścić.
- Zayn ja już z tym skończyłem. Mówiłem ci to.
- Chcesz żeby zrobił coś Sam ? 
- Jak ją tylko dotknie to sam osobiście zasadzę mu kulkę w łeb.
- No właśnie. Lepiej żeby nie wychodziła z domu przez jakiś czas.
- Co ? Mam być zamknięta u niego ? Nie ! Ja tu nie wytrzymam. Nienawidze ich. Znowu wpakowali mnie w jakieś gówno ! Kurwa !
- Kurwa ja tu nie wytrzymam. - szybko zamknęłam sobie usta rękami. Czy ja znowu głośno myślałam ? Żeby tylko tego nie słyszeli.
- Sam ? - zawołał Harry.
- Tak ? 
- Czemu podsłuchujesz ? - cholera słyszeli.
- Ja już bym jej strzelił z liścia i byłaby grzeczna. - oznajmił Zayn.
- Próbuje właśnie do tego nie dopuścić. Nie chce żeby historia z Holly się powtórzyła.
Wyszłam z jadalni do salonu i stanęłam między Zaynem, a Harrym. 
- Harry odwieź mnie do domu.
- Nie.
- Ja już idę. Cześć stary. - oznajmił Malik.
- Harry !
- Przestań krzyczeć, nigdzie nie jedziesz.
- Dobra. - biegiem ruszyłam do drzwi żeby uciec, kiedy byłam już za domem Harrego drogę na skróty przez las ktoś mi zatarasował.
- Dziewczyna Stylesa. Nie sądziłem, że sama do mnie wpadniesz..

czwartek, 1 maja 2014

Chapter 7.


 NOWA POSTAĆ !

Max White (20lat.)
Od dawna nienawidzi się z Harrym.
Próbuje uprzykrzyć mu życie.
______________________________________________________






'' - Jak najbardziej. - Jak ci skarbie na imię ? - zapytał jeden z nich... ''

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



- J. Ja nie mam imienia. - powiedziałam wystraszona. 
- Nie ma imienia. Hahaha - jeden z nich pogłaskał mnie po głowie.
- Zostawcie mnie ! - krzyknęłam kiedy drugi podnosił mnie z ziemi.
- No nie wierzgaj tak, przecież nic ci nie zrobimy.
Nie myśląc przywaliłam jednemu z nich z liścia. Jego policzek zaczerwienił się, a on popatrzył na mnie ze złością.
- Ty suko ! -wrzasnął. - teraz modliłam się, żeby Harry jak najszybciej mnie znalazł.
- Zostaw ją Max ! 
- Harry ? Znasz tę sukę ? - odparł trzymający mnie nadal mężczyzna.
- Powiedziałem zostaw ją. - miał skamieniałą twarz. Stanowczo morderczym wzrokiem wpatrywał się w Max'a.
- Bo co ? 
- Bo cię zabije - z kieszeni płaszcza Harry wyciągnął pistolet, który kierował prosto na mnie i jasnowłosego mężczyznę.
Kolega Max'a stchórzył najwyraźniej po zobaczeniu pistoletu, bo zmył się od razu.
- Zresztą masz ją. Ta dziwka i tak mi do niczego nie jest potrzebna. Tylko uważaj sobie na nią. - popchnął mnie w stronę Harrego. Upadłam, a Max uśmiechną się szeroko i znikną za murem.
Harry podbiegł do mnie.
- Nic ci się nie stało ? - zapytał pomagając wstać.
- Nie.
- Na pewno ? 
- A wyglądam jakby mi coś było ? 
- Nie odzywaj się do mnie w ten sposób.
- Bo co ?
- Przestań. 
- Uderzysz mnie ? - zapytałam. Harry stanął na przeciwko mnie patrząc mi prosto w oczy.
- Nie uderzę cię.
Był taki wysoki. Jego perfumy były takie piękne, a ze smrodem papierosowym stanowiły idealne połączenie.
Nie odezwałam się ani słowem tylko wpatrywałam się w niego, jego słowa brzmiały tak przekonująco, a oczy hipnotyzowały.
Nagle jego ręka oplotła mnie w tali, a druga powędrowała na policzek.
- Jesteś taka piękna i taka niewinna, krucha. - Nasze usta były niebezpiecznie blisko siebie. Właśnie miał mnie pocałować kiedy Zayn i Perrie nagle przebiegli obok nas.
- Uciekajcie ! Dyrektorka wezwała pały, bo znowu nas nie ma w szkole, a ktoś podpalił śmietniki ! - krzyknął mulat.
Harry złapał mnie za rękę i pociągnął. 
Po chwili byliśmy w małym domku w lesie niedaleko miasta. Przesiedzieliśmy w nim cały dzień na melanżowaniu. Harry opowiedział, że kiedyś ciągle w nim przebywał i nie dziwiło mnie to, bo był na prawde przytulny.

                                                  ***

Była godzina 20.05 Kevin był chyba w pracy, a ja szykowałam się na imprezę na którą zaprosił mnie Harry. Ubrałam miętowe czółenka, czarne leginsy i czarną bluzkę, włosy ułożyłam w niesfornego koka. Na usta nałożyłam różowy, mało widoczny błyszczyk. Zeszłam na dół czekając na loczka.
Usiadłam na krześle w kuchni. Sama nie wiem jak to się stało, jak się zmieniłam, jak z dziewczyny z piątkami zrobiła się imprezowiczka. To jak się stawiam Harremu, nigdy taka nie byłam, co kto mi tylko powiedział zaraz ze strachu to robiłam, ale teraz bym tak nie umiała. Słuchając Harrego lądowałabym u niego w łóżku codziennie, a tego nie chce. Nigdy nie chciałam. Dlaczego padło na mnie ? Wiem, że nie jestem pierwszą i nie ostatnią, ale czemu ja ?
Usłyszałam pukanie do drzwi. Podeszłam do nich jak najszybciej z nerwów, w pośpiechu jeszcze zabrałam torebkę. Otwarłam drzwi.
- Wow, zajebiście wyglądasz złotko
- Idziemy ? -Zapytałam jak najszybciej łapiąc go za rękę i ciągnąc w stronę jego srebrnego Ferrari. 
- Jakaś zmiana ? -Zapytał Styles wchodząc do auta.
- Nie, po prostu chce mieć to już za sobą. -Odparłam sucho, ale Harry zdawał się w to nie wierzyć, śmiał się tylko szyderczo. 
Chwile później dotarliśmy na miejsce, była to ta sama ulica, do której jeszcze dzisiaj uciekłam przed Harrym.
- Co tu robimy ? -Zapytałam zdziwiona i równocześnie przerażona.
- Przyjechaliśmy na imprezę.
- Ale tutaj ? -Wyraźnie dałam mu do zrozumienia, że się boje.
-Nie bój się jesteś ze mną, pamiętasz ? Jestem Harry Styles - uśmiechnął się jak zwykle ukazując swoje słodkie dołeczki. 
- Ale ja nie chce tu iść. 
- Idziemy tylko na chwilę, muszę pogadać z chłopakami 
- No dobrze. - przełknęłam głośno ślinę i otwarłam drzwi od samochodu.
Harry nagle złapał mnie za rękę, kiedy chciałam wyjść z auta.
- Tylko nigdzie się ode mnie nie oddalaj
- Myślisz, że miałabym odwagę ?
- Jesteś silna
- Ale nie odważna
- Ale śliczna
- Nie pocieszaj mnie
- Nie pocieszam, mówię to co widzę.
- Dziękuje
- To teraz całus w policzek 
- Dobrze - zbliżyłam się do chłopaka chcąc dać mu całusa, ale on szybko okręcił głowę i wyszło na to, że pocałowałam go w usta.
- Styles ! 
- Wole jak krzyczysz moje imię, ale to później.
- Nie wlewaj już sobie
- Jeszcze się zdziwisz jak głośno potrafisz je krzyczeć
- Przestań, idziemy ?
Wyszliśmy z auta, Harry podszedł do mnie i mocno złapał mnie za rękę. Weszliśmy do klubu, wyglądał jak jeden wielki burdel. Myślałam, że Harry zaraz zostawi mnie samą na środku tego wielkiego różowego parkietu kiedy zobaczy te wszystkie panny latające z gołymi częściami ciała i tańczące na rurze piękności, ale on cały czas patrzył na mnie, byłam lekko speszona, ale czułam satysfakcje z tego, że jego wzrok jest przyciągany tylko przeze mnie. 
Niespodziewanie jakaś inna ręka odciągnęła mnie od Harrego, wystraszyłam się na max możliwości kiedy zobaczyłam kto teraz trzymał mnie za rękę i przyciskał do swego ciała. Był to Max, ten sam, którego dzisiaj spotkałam na tej właśnie ulicy.
- Kogo my tu mamy, bezimienna ?
- Zostaw mnie
- Kolejny raz taka niemiła, dlaczego ? - zapytał ironicznie
- Max zostaw ją. - usłyszałam za sobą głos Stylesa.
- Przecież ja chce z nią tylko zatańczyć, a chłopaki są tam - wskazał palcem na prawe róg, w którym siedzieli właśnie przyjaciele Harrego ze swoimi dziewczynami. 
- Zatańcz z nim, patrze na ciebie - szepnął mi do ucha loczek, a zaraz potem zniknął w tłumie. 
Nie mogę powiedzieć, że się nie boje, bo umieram ze strachu.
- To jak masz na imię ?
- Sam
- Piękne imię, a jeszcze piękniejsza dziewczyna, co ty na to żebym pokazał ci mój gabinet ? - nogi uginały mi się, ale nadal z nim tańczyłam.
- Nie, nie muszę go widzieć.
- Jesteś dziewczyną Harrego ? 
- Nie 
- To idealnie. - mężczyzna ścisną moją rękę mocno, nie mogłam się wyrwać, ciągną mnie w kierunku drzwi z dala od miejsca, w którym siedział Harry. Otworzył drzwi i wepchnął mnie do środka małego pomieszczenia.
- Rozbierz się dla mnie.
- Co ? - zapytałam łamiącym się głosem.
- Albo sam to zrobię. - podszedł do mnie i przycisnął do ściany po czym jego ręce wylądowały na moich pośladkach. Zaczęłam się wyrywać, lecz na marne.
- Ty sukinsynu. - popatrzyłam na drzwi i ulżyło mi trochę gdy w nich ujrzałam Harrego.
- Nie jest twoją dziewczyną, więc mogę z nią robić co mi się tylko podoba
- Mylisz się. - zanim się spostrzegłam Max leżał już na ziemi, a nad nim stał Harry trzymający spluwę tuż nad głową mężczyzny.
- Idź do samochodu. - powiedział. Szybko ściągnęłam buty i pobiegłam do auta.


** Harry's pov **

- Ty gnoju, miałeś z nią raz zatańczyć, a nie próbować ją zgwałcić, myślałeś, że nie zauważę ?! - Byłem tak zdenerwowany, że najchętniej rozjebałbym mu ten pusty łeb. 
- Ona nie jest twoja ! 
- Masz coś jeszcze do powiedzenia ? - kopnąłem go prosto w brzuch, a gdy skulił się z bólu udałem się w kierunku wyjścia.
- Na twoim miejscu uważałbym teraz na Sam, smutno by było gdyby coś jej się stało, nie ? - zaśmiał się szyderczo. Czym prędzej poszedłem do samochodu. Kurwa jak ten idiota jej coś zrobi to go zabije.






czwartek, 3 kwietnia 2014

Chapter 6.


" Jak najszybciej założyłam na siebie piżamę. " 

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ 


Położyłam się jak do łóżka i próbowałam nie przejmować się tym, że w moim domu jest walnięty człowiek zwany potocznie Harry. Nagle usłyszałam, że woda w prysznicu przestała lecieć, a po chwili drzwi otwarły się. Zamknęłam oczy udając, że śpię.
 - Sam ? - podszedł do mnie, a gdy nie odpowiadałam złożył całusa na moim policzku.
- I tak wiem, że udajesz - zaśmiałam się, a moją talie nagle owinął sobie dookoła rąk.
Próbowałam się odsunąć, ale to było na nic. Był znacznie silniejszy niż ja. 
- Nie odsuwaj się, przecież nic ci nie zrobię.
Głośno wypuściłam powietrze i przestałam się odsuwać. 
Po chwili zasnęłam.


Rano obudził mnie budzik. Najbardziej zdziwiło mnie to, że ja go nie nastawiałam. Mniejsza o to . Gdzie jest Kevin !?
Zbiegłam jak najszybciej po schodach. Nawet nie zauważyłam, że nie było obok mnie Harrego.
Gdy weszłam do salonu pierwsze co zobaczyłam to Kevin śpiący na kanapie, a obok niego kreski .. Narkotyki ! Skąd je miał ? Przecież zawsze był taki porządny. Nie daruje mu tego ! Jak tylko się ocknie to go tak zjebie, że popamięta, ale najpierw muszę iść do szkoły.. pieszo .
Zerknęłam na zegarek 7:05 to mam jeszcze pół godziny do lekcji. Gdy zdałam sobie w końcu z tego sprawę pobiegłam na górę i ubrałam się w pierwsze spodnie i bluzkę na które natrafiłam w szafie [KLIK] Ubrałam moje ulubione Vansy, zjadłam resztki z wczorajszego obiadu, umyłam zęby i w końcu wyszłam z domu.

Kilka minut później szłam nadal do szkoły. Było już po ósmej, a ja jeszcze nie dotarłam. Takie spóźnienie, ale będzie wstyd.
- Podwieźć gdzieś ? - zapytał przejeżdżający obok Niall.
- Mógłbyś mnie zawieść do szkoły ? 
- Przecież sam do niej jadę więc spoko.
- Dzięki
Chłopak zatrzymał się, a ja usiadłam obok niego na przednim siedzeniu. 
Przez całą drogę milczeliśmy, nie mieliśmy żadnego wspólnego tematu, którym moglibyśmy się podzielić lub o którym można było porozmawiać.
Wysiadłam z auta i usłyszałam jak ktoś nas woła. 
- Sam ! Niall ! 
Głosy dochodziły zza krzaków obok szkoły.
Podeszliśmy tam.
- Niall, ile kurwa miałem na ciebie czekać - odezwał się zirytowany Harry.
- Sorry, ale to ona tak późno wyszła z domu.
- Co ? To ty miałeś mnie podwieźć, bo Harry ci kazał ? 
- No i ?
- Skończcie. - odezwał się stanowczo loczek.
- Niall na lekcje. Już. - Horan oczywiście jak piesek posłuchał Harr'ego i pobiegł do szkoły na zaczynającą się właśnie Chemię. 
- Idę na lekcje..
- Nie. Złapał mnie za rękę i przyciągną do swojej klaty.
- Co robisz ? 
- Zamknij się. - jego usta nachalnie dotknęły się, ale ja nie pozwoliłam mu się pocałować. Odsunęłam się od niego.
- Nie uciekaj. 
- Bo co ? 
- I lepiej nie pyskuj.
- Bo co mi zrobisz ?
- Już ci powiedziałem co ja mogę z tobą zrobić jak będziesz niegrzeczna.
- Spadaj. - odepchnęłam go od siebie. Harry kolejny raz złapał mnie za nadgarstki i docisnął do drzewa.
- Kurwa nie pyskuj mi, bo ja mam swoją cierpliwość, a na ciebie już jej tyle nie mam.
- To się ode mnie odwal. - szepnęłam pod nosem.
- Co ? - zacieśnił uścisk na moich rękach.
- Nic.
- Pytam się co powiedziałaś kurwa
- Harry to jest miejsce publiczne 
- Chuj mnie to obchodzi ! - zerknęłam na jego twarz, zobaczyłam jego furię. Czemu tak łatwo było go wytrącić z równowagi ? Nagle docisnął mnie bardziej do szorstkiej kory drzewa. Jęknęłam z bólu, ale nawet to go nie ruszało.
- Harry pojebało cię ? Zostaw ją - zza krzaków wyłonił się Zayn idący za rękę z jego dziewczyną, Perrie. 
- Przepraszam. J.ja nie chciałem.. - zwrócił się do mnie i wypuścił z objęć. 
Wystraszona pobiegłam za kilka domów, była tam taka wąska alejka. Zaszyłam się w niej i zaczęłam płakać. Czemu takie czarne scenariusze przytrafiają się tylko mnie ?
Nagle coś obok mnie się poruszyło, a zza murów domu wyszło dwóch facetów. 
- Patrz stary, jest rano, a jakaś laska już nam się tu pałęta. 
- Głupio tak opuścić okazję, nie ?
- Jak najbardziej.
- Jak ci skarbie na imię ? - zapytał jeden z nich...






witajcie :D Stęskniłam się za wami <3
Teraz rozdziały będą dodawane co sobotę 
DOBRANOC <3


CZYTASZ ? KOMENTUJESZ !

poniedziałek, 10 lutego 2014

Chapter 5.


- Co ty tu robisz ?!
- Chciałem zobaczyć czy wszystko w porządku i czy dotarłaś do domu. - wymamrotał zielonooki chłopak.
- Wierz mi, że w Holmes Chapel nie jest bezpiecznie. Przynajmniej w niektórych alejkach.
- Jechałam z Kevinem. - odparłam patrząc na niego, a zielone oczy powędrowały nieco niżej. Przypomniałam sobie, że jestem w bieliźnie. - Harry ! Idź stąd ! - sięgnęłam ręką po koc leżący na łóżku i okryłam się nim dookoła.
- Na przyszły raz, nie rozbieraj się przy samym oknie. Nie chce żeby ktoś inny cię oglądał. - zbliżał się do mnie. Chyba chciał mnie pocałować. O nie ! Nie !
- Zostaw mnie i idź stąd !
- Nie podnoś na mnie głosu Sam. 
- Wyjdź !
- Powiedziałem . Nie podnoś na mnie głosu.
- Nie jestem głucha, wiem co powiedziałeś. 
Harry złapał mnie za nadgarstki i przyciągnął do ściany, koc upadł mi na stopy odkrywając mnie ponownie.
- Słuchaj. Nie będziesz mi pyskować, zapamiętaj to sobie.
- A ty nie masz prawa mną rządzić - wyjąkałam starając się wydostać z uścisku.
- Uważaj sobie mała.
- Bo co ?! - podniosłam głowę zerkając na niego z pogardą.
- Bo tak cię zerżnę, że mnie popamiętasz. - powiedział to w tym samom czasie kiedy naparł na mnie całym ciałem, a jego ręce dotknęły moich pośladków.
- Jędrne, to lubię. - szyderczy uśmieszek i widoczne pożądanie, tylko to było na jego twarzy.
- Zostaw mnie ! - krzyknęłam jak najgłośniej się dało. Zdziwiłam się, że Kevin nie przybiegł, ani nie zapytał się co się dzieje.
- Kevin śpi, a ty lepiej go nie budź
- Co mu zrobiłeś ?!
- Nic, sam zasnął, nie jestem taki zły jak ci się wydaje.
- To zabierz te ręce !
- Nie krzycz na mnie, dzisiaj z tobą śpię, muszę pilnować swojej królewny. - puścił mnie i poszedł do łazienki, bałam się, że coś może zrobić mi, albo mojemu bratu i po prostu milczałam, nie poszłam do Kevina.
Jak najszybciej założyłam na siebie piżamę.
                                                       



  




Helloo ! Stęsknił się ktoś ? No to dodaje kolejny rozdział, po tak długiej nieobecności za którą strasznie was przepraszam. Kocham Was <3
CZYTASZ ? KOMENTUJESZ ! 
<3
 

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Chapter 4.



- Co jestem ? - przestałam na chwile tańczyć i patrzyłam na niego dzikim spojrzeniem.
- Mała, bo mnie zaraz zabijesz tym wzrokiem. - znowu objął mnie w talii.
- Mam taką nadzieję. - jego oczy spojrzały na mnie, były dziwnie ciemne. Nie takie jak zwykle. Wystraszyłam się. - Muszę już iść. - udałam się do drzwi wyjściowych i zerknęłam na telefon. Jeszcze tylko dwadzieścia minut i moge liczyć na spokój.
- Zaczekaj. - Usłyszałam głos za mną, a zaraz potym jakaś silna ręka okręciła mnie przodem do siebie. - Czemu wyszłaś ?
- Co ci się stało ?
- Nic.
- Ale, masz tu coś. - dotknęłam jego policzka. Było sine i opuchnięte. Wcześniej tego nie widziałam. Dopiero teraz gdy patrzył na mnie tak blisko.
- Zostaw. - warknął po czym położył na nim swoją dłoń. - To nic.
- Jak to nic ? Ale..
- To nic. - przerwał mi w suchy sposób. - Wejdziesz jeszcze na chwile ? - dobra. To powiedział normalnie. Zrechabilitował się.
- Nie. Poczekam na brata zaraz powinien tu być.
- Poczekam z tobą. Jest tu dużo pijanych kolesi. - Jaki on opiekuńczy. Trochę nawet mu tym zaimponował, ale nadal go nie trawię.
- Jak chcesz. - popatrzył na mnie kątem oka, a na jego twarzy zagościł uśmiech i znowu pokazał te dołeczki na każdym policzku.

Niespodziewanie po chwili ujrzałam nadjeżdrzające auto Kevina. Jak zwykle mój opiekuńczy braciszek musiał przyjechać siedem minut wcześniej. Ale jest kochany, że tak o mnie dba. Wiekszość nastolatek może mi tyljo zazdroscić mojego braciszka.
- Pa Harry. - uśmiechnęłam się do niego podążając ku samochodowi.
Rzucil tylko spojrzenie i weszedl do srodka klubu.

Weszłam do pokoju i rozebrałam się. Ja potrzebuje długiej kąpieli, po tak długim i meczącym dniu mi się przyda. Weszłam pod prysznic i patrzyłam jak drobne strużki wody obmywają moje ciało ze wszystkiego.
Wytarłam się i wyszłam z pod prysznica powoli ubierając na siebie bieliznę.
Podążyłam w stronę szafy z ubraniami. Miałam zamiar poszukać piżamy, ale okno przykuło moją uwagę. Było otwarte, a zimno z zewnątrz dostawalo sie do mojego pokoju. Zamknęłam je i okręciłam się. Wpadlam wprost na ciemną postać... 




Wybaczcie, ze taki krótki, następny będzie dłuższy <3
Jednokierunkowych ;** 

sobota, 30 listopada 2013

Chapter 3.

- Musze iść. Na razie
- Do zobaczenia wieczorem. - posłał mi przelotny uśmieszek ukazując słodkie dołeczki na każdym z jego policzków.

_________________

Jak on się słodko uśmiecha. Nadal mnie jednak przeraza. Ale te jego dołeczki są nieziemskie. Co ja gadam ? Ehh.. Musze przecież iść na lekcje.

                                            ***

- Kevin ! - krzyknęłam do mojego brata widząc go czekającego aż skończę lekcje pod szkoła.
- Cześć mala. - przytulił mnie. Nikogo tak nie kocham jak jego. Najlepszy brat na świecie. Zawsze mi pomagał i pomaga, jest ze mną cały czas. Nigdy nie był dla mnie złośliwy lub nieuprzejmy. I oczywiście fajnie, ze jest starszy.
- wsiadaj do samochodu. Jedziemy do domku - wsiadając do auta w oknie zauważyłam wychodzących ze szkoły Nialla i Harrego
- Patrz to są moi nowi koledzy. - pokazałam bratu palcem, a on dziwnie zmarszczył czoło.
- Czekaj.. Czekaj.. To jest Niall ? - zapytał zdziwiony patrząc na mnie.
- Tak. A co ?
- Poczekaj tu na chwile. - wyszedł z auta i pobiegł do blondyna. Patrzyłam na nich chwilkę. Zachowywali się jakby się znali. Gadali, śmiali się, a ja się nudziłam. Zaczęłam bawić się palcami o z jednej strony żałowałam, że mu ich pokazałam..
- Długo jeszcze ? - zapytałam sama siebie i oparłam głowę o siedzenie zamykając oczy. - Czekaj, czekaj ! A to nie ten Niall z którym każdego wieczora Kev gadam przez Skypa ? .. To on mieszka w Holmes Chapel ? - Co mi jest, ze zaczęłam gadać sama do siebie ? Kryzys wieku nastoletniego ?
Spojrzałam w okno i zobaczyłam mojego brata podążającego z chłopakami do naszego samochodu. Tylko żeby ich nie podwoził .. Tylko żeby ich nie podwoził !
- Sam pójdziesz do tylu ? Podwieziemy ich do domu. - Powiedział kiedy otworzył drzwi. Czy ja się jasno nie wyraziłam ?
- No dobrze. - otworzyłam drzwi i wyszłam, Harry otworzył mi drzwi i pomógł wejść. Usiadł się obok mnie z tylu. On jest taki straszny, ale teraz o dziwo cały czas się śmiał. Opowiadali sobie kawały, gadali o samochodach. Typowe.
Dojechaliśmy na jakąś ciemniejsza ulice na którą kierowali go chłopcy, niczym GPS. Zatrzymaliśmy się po czym Harry i Niall, który zajął moje miejsce na przodzie wyszli.
Oni tu mieszkają ? Moim oczom ukazał się wielki dom z dużym garażem. Na takiej dzielnicy tak cudowny dom ? Zaciekawiło mnie to powiem szczerze.
- Jedziemy na lody ? - zapytał Kev zaraz po tym jak pożegnał się z chłopakami.
- Pewnie ! - oderwałam się od wszystkich myśli i skupiłam swoja uwagę na karteczce która dzisiaj podrzuciła mi Pezz.
Wiedziałam, Twitter i numer telefonu. Od razu znalazłam ją ma portalu społecznościowym i zaczęłam obserwować. Poczytałam kilka jej Twittów, połowa z nich dotyczyła dzisiejszej imprezy. Może mogłabym pójść ? Nigdy jeszcze nie byłam na takiej imprezie.


                                            ***
                                       


Nadal nie wiem czy iść czy nie. muszę się streszczać bo impreza zaczyna się za godzinę, chociaż  nawet nie mam się w co ubrać. Ale z drugiej strony fajnie byłoby wreszcie się trochę rozerwać.  Ale jeżeli będzie tam ten Niall albo Harry ? Hmm.. Ale po co mam ich słuchać, a w ogóle czemu ich tak nie lubię, przecież nie dali mi nawet powodów dla których mogłabym się ich bać. Ale ja taka jestem. Oceniam ludzi po okładce i to moja największa wada.

Siedziałam ubrana i umalowana na krawędzi łóżka, czekając aż Kevin zawoła mnie do samochodu. Założyłam na siebie czarne rurki i różową bokserkę, na koniec szary sweterek i oczywiście czarne nie zbyt wysokie szpilki. Czuje się jak jakaś buntowniczka idąc na impreze. To takie nie w moim stylu. Nie mówie, że jestem jakąś Anielską Dziewicą Maryją, ale po prostu nigdy nie chodziłam na imprezy i nie zadawałam się z takzwanymi ,,popularsami''. Czuje, że w tym miejscu coś dodaje mi odwagi, że ktoś nademną czuwa. Może nasi rodzice, bo uznali, że są mi potrzebni. Co ja mówie ? Przecież to jakaś niedorzeczność z punktu naukowego, ale jakby spojrzeć z religijnego ? Ughh.. Sam.. Sam.. Sam.. Znowu zanudzasz.
- Sam możesz już zejść ! Czekam w aucie !
- Idę. - wstałam z łóżka i popatrzyłam na pokój, bardzo filmowo obleciałam oczami całą jego przestrzeń. - No. To idziemy na imprezę.

Siedziałam już w samochodzie, kiedy przypomniało mi się coś bez czego do Louisa ani rusz. Wyciągnęłam szybko telefon z torebki i zajrzałam na Twitty Pezz. Znalazłam adres ! Podałam go bratu i po chwili byliśmy na miejscu.

- Papa Kev. - ucałowałam go wychodząc z auta.
- Przyjadę przed północą. - uśmiechnął się i odjechał.
No to bardzo fajnie. Teraz trzeba sie tam jakoś dostać. Spojrzałam na dom przepełniony już tańczoncymi nastolatkami.

Weszłam do środka i starałam się znaleść Perrie. Na darmo. Przecieź nigdy jej nie.. O Perrie !
- Perrie ! - krzyknęłam kiedy jej białe włosy przemknęły mi przed oczami.
- Sam ! Przyszłaś - przytuliła mnie i łapiąc za rękę zaciągnęła do jakiegoś cichego pomieszczenia. Jak się okazało byli tam już wszyscy. Przywitałam się z nimi i usiadłam na krzesło pomiędzy Pezz i Eleanor.
Nadal niestety nie wiedziałam jak mają na imie chłopacy.
- Jestem Liam. - powiedział jeden z nich, ten od Dan, jakby czytał mi w myślach
 - Ja Louis - prugnął do mnie partner El co sprawiło, że spuściłam głowę w dół. Peszyli mnie tym gapieniem się na mnie. Mam coś na twarzy czy coś ?
- Ja jestem Zayn. - odezwał się ostatni. Chłopak obejmujący krzesło Perrie.
- Sam nie krępuj się tak. Tu są sami swoi - odezwała się Dan. Ona chyba słyszy moje walące w klatke serce. Albo myśli. Musimy być ciszej Sam. SŁYSZĄ NAS. Gadam jak potłuczona.
- Przepraszam. Muszę na chwilę wyjść. - powiedziałam wstając, a zaraz potem udałam się w kierunku wyjścia. Ominęłam zgrabnie tłum przepoconych, tańczących ciał i wyszłam na zewnątrz. 
Oparłam się o balustrade dość wysokiego tarasu myśląc. Czyż nie jestem głupia ? Przecieżoni chcą się tylko zakolegować, a ja się ich boje jakby mnie zabijali i uciekam od nich. Napewno teraz myślą, że jestem jakaś psychiczna. Też bym tak muślała na ich miejscu. Głośno wypuściłam powietrze jeszcze bardziej napierając na barierkę.
- Nie bawisz się ? - Ten ochrypnięty głos. Harry. 
- A ty ? 
- Zapytałem pierwszy. - czemu on jest taki nijaki ? Taki oschły. W tym co mówi niema żadnego przekonania. Jakby mówił to tylko po to, aby cokolwiek powiedzieć. 
- Nie przekonują mnie imprezy, nie kręci mnie ta atmosfera. - wzięłam głęboki wdech i poczułam zapach Harrego. Stał zaledwie krok odemnie, a jego perfumy były tak przyjemne, że przez chwile się w nich zatraciłam. 
- Ale może dasz się zaprosić do tańca ? - Znowu ten brak emocji. Nicość. 
- No dobra. - złapał mnie za rękę i zaprowadził na środek parkietu. Dopiero teraz przypomniałam sobie, że nie umiem tańczyć. Jest źle. Bardzo źle.
Moje kacie ruchy były takie piękne, że każdy zwracał na mnie uwagę. 
- Jesteś piękna. - szepną mi do ucha w przerwie między piosenkami. Popatrzyłam tylko na niego i uśmiechnęłam się. 
- Dlatego właśnie jesteś moja. - oznajmił po czym delikatnie zdarnął ręką włosy z moich ramion i dotknął ustami szyji. Że co ja jestem ? .. 






  podoba się ? To proszę o komentarz. Jeżeli będzie ich przynajmniej 3 to kolejny będzie dzisiaj. (Niedziela) 
Ale muszą być komentarze.
Przepraszam za błedy, jutro obiecuję zrobie korektę<33
Jednokierunkowych xx

wtorek, 19 listopada 2013

Chapter 2.


Zostałam sama.  Nie podoba mi się ta szkoła. Popatrzałam w lewo i zobaczyłam Perrie objętą przez mulata z ciemno brązowymi włosami i miodowymi oczami. Wszędzie miał tatuaże. Tworzyli piękną parę, a ich kolory skóry i włosów idealnie do siebie pasowały.
Chwilę później podeszła do nas Dan. Obejmował ja tak samo wytatuowany chłopak. Czy to jest ich tradycja ? Tatuaże na całym ciele i pircing ? Nie wyglądał on jednak tak strasznie jak reszta. Twarz miał promiennie uśmiechniętą w moją stronę.
Mój wzrok przykuł chłopak w blond włosach. Był inny. Taki mroczny. Jego kolega też. Stojący obok niego zielonooki brunet z kręconymi włosami nie spuszczał ze mnie wzroku. Nie było to fajne. Denerwował mnie. Czułam się niekomfortowo, tym bardziej dlatego, że wszyscy milczeli. Słychać było tylko krzyczących nastolatków i tych zajadających się lunchem.
- A więc my idziemy - oznajmiła Pezz patrząc to na mulata, to na nas. Ale dokąd idą ? Reszta nie wyglądała na zdziwionych postanowieniem Perrie. Wydawało mi się, że chcą po prostu iść na wagary. W sumie zostały tylko dwie lekcje, a mi samej nie chciało się tu siedzieć.
- Dzisiaj idziemy z wami. - powiedziała El. Patrząc na chłopaka obejmującego ją i Dan z tym swoim. To na pewno są ich chłopacy. Nie powiem, wszyscy byli przystojni. Te tatuaże dodawały im tajemniczości, a pircing trochę mnie odstraszał. Nigdy u chłopaka nie widziałam tylu kolczyków co mieli oni.
-To idziemy. - oznajmiła kolejny raz Pezz i podeszła do mnie. - Do jutra Sam. Odezwę się jeszcze. - przytulając mnie włożyła mi do torebki kartkę, na pewno jej numer telefonu albo Twitter. Dan i El również mnie przytuliły i wyszli. Co to za maniery ? Chociażby się przedstawili, a nie.
- Jestem Niall. - powiedział blondyn oczekując mojej reakcji. Boje się.. Co mam zrobić. Patrzy na mnie... Wdech, wydech, wdech .. Wydech..
-Jestem Samantha.
-Miło mi cię poznać. - powiedział całując mnie w rękę.
- Niall .. Grabisz sobie . - burknął zielonooki przystojniak. Jego chyba bałam się najbardziej. Niall popatrzył tylko na mnie i po chwili już go nie było. Gdzie on poszedł ?
- Jak masz na imię ? - zapytał sucho.
- Mówiłam już. - nie chce z nim gadać ! Pomocy. On jest straszny.
Podszedł krok bliżej dzięki czemu mogłam poczuć jego zapach. Papierosy połączone z perfumami. Przez to zbliżenie mogłam również obserwować glebie jego zielonych oczu, które na prawdę wciągały.
- zadałem ci pytanie. - zapytał po raz kolejny, a ja tylko wzdrygnęłam ramionami.
- posłuchaj. Mi się nie pyskuje..- Król świata czy jak ? -  Imię. - powiedział przez zaciśnięte zęby.
- Samantha. Samantha Turner.
- Sam. Piękne imię dla pięknej dziewczyny... Ja jestem Harry Styles.
Zadzwonił dzwonek. Moje zbawienie nareszcie nastąpiło !
- Muszę już iść. - oznajmiłam po czym ruszyłam w stronę drzwi.
- O 21 jest impreza u Louisa. Idziesz na nią ?
- Nie wiem. - odwróciłam się chcąc iść do klasy.
- Pogadam z dziewczynami. Będzie ci raźniej.
- Musze iść. Na razie
- Do zobaczenia wieczorem. - posłał mi przelotny uśmieszek ukazując słodkie dołeczki na każdym z jego policzków.


___________
Kolejny Rozdział już gotowy :D Proszę o komentarze, to dopiero początek, ale chce się dowiedzieć czy do kogoś w ogóle pisze czy tylko tracę czas. Proszę i Dziękuję <3
JEDNOKIERUNKOWYCH <333





sobota, 16 listopada 2013

Chapter 1.


** Kevin's pov **


-Sam wstawaj, Sam ! ... Jesteś spóźniona ! - lekko szturchnąłem ramie mojej jeszcze słodko śpiącej siostrzyczki. Wyglądała tak uroczo, że nie miałem sumienia jej budzić, ale pierwszy dzień w nowej szkole od przeprowadzi, a ona już zaspała.
- Hmm .. - mruknęła zerkając na zegarek stojący obok jej łóżka na stoliku nocnym.
 - Cholera ! Kevin ! Czemu mnie nie obudziłeś ?! - w pośpiechu wstała i zaczęła się ubierać.


** Sam pov **
- Jak chcesz to Cię odwiozę do szkoły. Śniadanie też masz już przygotowane na stole. - Był taki spokojny. On nie musiał iść do szkoły pełnej nieznajomych ludzi i zupełnie obcych twarzy. On nie musiał się kompromitować wchodząc z tekstem ,,zaspałam" do klasy przepełnionej obcymi ludźmi w pierwszy dzień szkoły. Już w pierwszy dzień zaspałam ! Uświadamiając to sobie coraz bardziej zaczęłam się denerwować. W pośpiechu ubrałam czarne rurki, biały T-shirt i białe Conversy. Pobiegłam do łazienki i zrobiłam lekki makijaż. Rzęsy, trochę pudru.
Zeszłam na dół do kuchni, gdzie na stole stały już pyszne tosty.
- Dziękuję Ci kochany braciszku ! - krzyknęłam do niego.
Zjadłam wszystko co miałam na talerzu i pobiegłam umyć zęby, w porę zorientowałam się, że nie zrobiłam sobie włosów. Wzięłam szczotkę do ręki i tylko przejechałam nią  po włosach rzucając ją gdzieś w kąt łazienki w pośpiechu.
- Ja już wyjadę z garażu ! Zamknij drzwi na klucz !
- Dobrze ! - zbiegłam po schodach i przeszłam przez drzwi frontowe zamykając je na kluczyk. 7:59 .
- Na pewno zdążę .. - powiedziałam sama do siebie z sarkazmem.


                                                                       ~~~


- Proszę ! - usłyszałam głos zza drzwi od klasy nr 11. Powoli otwarłam drzwi.
- Dzień Dobry. Przepraszam za spóźnienie. - spuściłam głowę patrząc na całą klasę chichoczącą ze mnie.
- Dzień Dobry .. - wyczekiwała, aż powiem jej swoje imię.
- Samanta.. Samanta Turner. - wyjąkałam nadal zakłopotana stojąc na środku klasy.
- Dobrze panno Turner. Możesz usiąść gdzie chcesz. - wskazała ręką dookoła klasy. - To jest nasza nowa uczennica. Bądźcie dla niej mili.
Moją uwagę przykuła jasno włosa dziewczyna z ciemnymi odrostami.Popatrzyła na mnie i wskazała ręką puste miejsce obok niej. Od razu ruszyłam w jej stronę.
- Sądziłam Samanto, że usiądziesz gdzieś z przodu, ale jak wolisz. - przewróciła oczami. Już wiem na pewno, że nie zrobiłam na niej dobrego wrażenia.
- Cześć. Jestem Perrie, dla znajomych i przyjaciół Pezz. - odezwała się dziewczyna ciepło się uśmiechając.
- Ja Samanta, ale możesz mówić mi Sam.
- Widzę, że już podpadłaś Pannie Smith. - zachichotała cicho.
- Pannie ? - popatrzyłam na nią, miała z czterdzieści lat. Zaśmiałyśmy się głośno.
- Panna Edwards ma coś do powiedzenia ? - zwróciła jej uwagę po czym znowu przewróciła oczami.
- Nie, nie. Może Panna kontynuować lekcje. - Cała klasa stanęła w śmiechu. Wiedziałam , że Perrie nie była z tych grzecznych dziewczynek, które słuchają na lekcjach i odrabiają zadania domowe. Była raczej z tych, które wyśmiewają nauczycieli i nie mają zbyt dobrych stopni. Mimo to była miła dla mnie i polubiłam ją.

   
                                                                     ~~~


- Chodź do nas Sam ! - krzyknęła Pezz machając ręką i uśmiechając się. Siedziała z dwiema dziewczynami. Trochę bałam się podejść. Bałam się w ogóle tej szkoły, poprzednie lekcje nie minęły mi za dobrze.  Grupka uczniów ciągle wyśmiewała mnie na głos w klasie i było mi strasznie przykro z tego powodu. Nawet mnie nie znali.
- No chodź ! - krzyknęła ponownie.
Podeszłam do nich. Podeszła do mnie dziewczyna z kręconymi włosami. Była strasznie ładna i zgrabna.
- Podobają mi się twoje Conversy. - powiedziała wskazując palcem na dół.
- Dziękuję.
- Tak w ogóle to jestem Daniell, ale mów mi Dan. - uśmiechnęła się do mnie i przytuliła.
- Ja Jestem Eleanor.. El - dodała po czym również mnie przytuliła. - A ty jesteś Sam, tak ? - zapytała oczekując szybkiej odpowiedzi przekręcając głowę lekko na lewą stronę.
- Tak.
- Czemu jesteś taka nieśmiała ? - zapytała Pezz.
- Jestem tu dopiero pierwszy dzień i nie czuję się za dobrze patrząc na te same nieznajome twarze.
- Rozumiemy, ale z nami już niedługo poznasz wszystkich, a nawet będą ci ustępować miejsca i całować po nogach. - nie zrozumiałam o co chodziło Pezz. Powiedziała to tak .. niezrozumiale, a nie byłam z tych niekumatych.
- Co masz na myśli ? - zapytałam zdziwiona jej wcześniejszym komentarzem.
- Jak będziesz się z nami przyjaźnić to będziesz bardzo znana w tej szkole. - uśmiechnęły się wszystkie i spojrzały jednocześnie w jedną stronę. W stronę drzwi od stołówki, przez które przechodziła właśnie grupka chłopaków. Nie wyglądali na zbyt miłych. Wręcz przeciwnie. Wzdrygnęłam się widząc ich tatuaże i kolczyki. Mogłabym przysiąc, że znajdują się one wszędzie. Wyglądali jak gangsterzy. Szli w naszą stronę. Cofnęłam się i zbliżyłam do El.
- Nie bój się. - powiedziała łapiąc mnie za rękę. Po chwili jednak jej ręką wyślizgnęła się z mojej kiedy jeden z chłopaków pocałował ją lekko odpychając do tyłu, daleko ode mnie.





 

poniedziałek, 4 listopada 2013

Bohaterowie

Barbara Palvin jako SAMANTA TURNER (19 lat)






Harry Styles jako HARRY STYLES (20 lat)



Louis Tomlinson jako LOUIS TOMLINSON (20 lat)




Niall Horan jako NIALL HORAN (20 lat)




Zayn Malik jako ZAYN MALIK (20 lat)




Liam Payne jako LIAM PAYNE (20 lat)




Josh Devine jako KEVIN TURNER (22 lata)


Eleanor Calder jako Eleanor Calder (19 lat.)






Perrie Edwards jako Perrie Edwards (19 lat)




Daniell Peazer jako Daniell Peazer (19 lat)






_____________________________________________

Główne postacie :
Samanta Turner
Harry Styles


Postacie Drugoplanowe :
Zayn Malik
Liam Payne
Niall Horan
Kevin Turner
 Eleanor Calder
Perrie Edwards 
Daniell Peazer
Louis Tomlinson

poniedziałek, 21 października 2013

Prologue

Czasem życie komplikuje się i nie wiadomo jak sobie z tym poradzić. Czy iść dalej czy zatrzymać się w momencie komplikacji, żeby wszystko naprawić. Takie coś zdarzyło się mnie. Na imię mi Samantha Turner, ale znajomi mówią mi Sam. Jestem nastolatką, która dwa lata temu straciła wszystko co miała. Moi rodzice wjechali w rozpędzonego tira i zginęli. Mój brat jest ode mnie starszy o trzy lata. Bardzo podoba mi się to jak się o mnie troszczy. W Holmes Chapel nie wygląda za dobrze, ale może pozory mylą ? Nadal niestety muszę chodzić do szkoły. ? Zakocham się, albo spotkam przyjaźń na wieki ? A może z powodu mojej wiedzy i zachowania stanę się pośmiewiskiem całej szkoły ? Nie wiem tego, ale czuję, że niedługo się wszystkiego dowiem i odpowiem na  pytania, których jest bardzo wiele.